Pilnie poszukujemy

Pilnie poszukujemy

Kliknij w zdjęcie po więcej informacji

Znajdziesz nas

Napisz do nas

Zadzwoń do nas:

Oczekujemy na zgłoszenie i telefony we wszystkich sprawach zaginionych pod numerem:

+48 502 220 944

Odnalezione osoby:

KLIKNIJ W ZDJĘCIE PO WIĘCEJ INFORMACJI

Teresa CICHOWLAZ

Teresa CICHOWLAZ sprawa wyjaśniona
odnaleziona

Czesław  BONISŁAWSKI

Czesław BONISŁAWSKI sprawa wyjaśniona
nie żyje

Marcin RŻANEK

Marcin RŻANEK sprawa wyjaśniona
nie żyje
Ze słów matki wynika, że Marcin już w dniu poprzedzającym zaginięcie był smutny, przygnębiony, bez chęci do życia. W poniedziałek około 5 rano, wszedł do pokoju matki i stwierdził, że nie chce iść do pracy. Chciał pojechać do |Warszawy, poszukać i spotkać się z była narzeczoną. Wyszedł z domu około szóstej rano. Jak się później okazało, nie poszedł do pracy tylko dojechał autobusem do Łodzi i stamtąd poje-chał pociągiem do Warszawy. O 10,30 zadzwonił do matki z płaczem pytając co ma zrobić, bo narzeczonej nie znalazł pod dawnym adresem (a mieszkał tam z nią tuż po szybkich zaręczynach), nie pracuje tam gdzie jeszcze niedawno pracowała, nie działa także jej telefon. Matka powiedziała synowi, by wracał do domu. Marcin zakończył rozmowę. Zadzwonił ponownie pół godziny później i stwierdził, że jedzie jej szukać. Od tego momentu jego telefon został wy-łączony z sieci. Więcej ani nie zadzwonił, ani nie włączył telefonu. Marcin urodził się z lekkim porażeniem mózgowym. Mimo tej ułomności starał się żyć jak normalny, młody i zdrowy chłopak. Był aktywny, ciągle starał się udowodnić wszystkim dookoła, że daje sobie radę w życiu. Jak twierdzi starsza siostra, Marcin chciał by dopełnieniem normalności było znalezienie żony. A ponieważ mu się to nie udało, stracił ochotę do życia.

Henryk FORTUNA

Henryk FORTUNA sprawa wyjaśniona
nie żyje
8 marca w Rudzie Śląskiej odbywał się pogrzeb siostry żony pana Henryka. Po pogrzebie, cała rodzina oraz goście spotkali się w restauracji na konsolacyjnym przyjęciu. Pan Henryk, jak twierdzi córka, nie bardzo lubił te uroczystości rodzinne. Od czasu do czasu wychodził na papierosa przed restaurację. Gdy w pewnym momencie wyszedł na papierosa, żona z córkami przesiadał się do innej sali, by porozmawiać z rodziną siostry i pozostałymi gośćmi. Kiedy goście zaczęli się zbierać, żona pana Henryka zauważyła jego nieobecność. Powiedziano jej, że prawdopodobnie pali przed wejściem do restauracji. Wyszła z córkami by go poszukać. Kiedy nie odnalazła męża w pobliżu, wróciła do restauracji, zabrała jego kurtkę wiszącą na wieszaku pod wyjściem i wraz z innymi osobami poszła szukać męża w najbliższej okolicy. Po dwóch godzinach zgłosiła jego zaginięcie na policji. Nikt nie potrafi wytłumaczyć tego co się stało. Prawdopodobnie pan Henryk wrócił do restauracji, nie znalazł żony i córek w sali w której siedzieli podczas imprezy, wyszedł i skierował się w stronę oddalonego o kilkaset metrów od restauracji, przystanku autobusowego. Na tym ślad się urywa. Co dalej się z nim działo do chwili obecnej nie wiadomo.

Tadeusz Mieczysław ROSTKOWSKI

Tadeusz Mieczysław ROSTKOWSKI sprawa wyjaśniona
nie żyje
Pan Tadeusz był kawalerem, osobą samotną. Od wielu lat na emeryturze. Mieszkał w domu obok córki stryjecznego brata. Znany był w okolicy z wykorzystywania przez lokalnych pijaczków do stawiania napojów alkoholowych wszystkim, kto o to poprosił. Był też właścicielem atrakcyjnych działek, położonych na terenie gminy. Jego zamiłowanie do alkoholu doprowadziło, zdaniem najbliższej rodziny, do ograbiania go przez obce osoby. Rok przed zaginięciem pojawił się na jego posesji mężczyzna, który podstępem wyłudził od niego pełnomocnictwo do zarządzania jego majątkiem, w wyniku czego pozbawił go nie tylko praw do posiadanej zie-mi, domu i zabudowań gospodarczych a także emerytury. Gdyby nie rodzina, dzięki której, zdołano praktycznie wszystko unieważnić, pan Tadeusz znalazłby się na ulicy. Mimo złego doświadczenia, nadal łaził od wsi do wsi i przepijał zarobione pieniądze. 11 grudnia około 15 wyszedł z domu i nie wrócił więcej do domu. Nikt nie widział dokąd poszedł i co się z nim stało. Policja i rodzina podejrzewają, że wspólnicy mężczyzny, który wyłudził pełnomocnictwo, zrobili krzywdę panu Tadeuszowi., sądząc, że jego nieobecność wstrzyma wszystkie procedury sądowe, zmierzające do odzyskania majątku.

Agnieszka  NAWROTEK-NOWAK

Agnieszka NAWROTEK-NOWAK sprawa wyjaśniona
nie żyje
Pani Agnieszka w wyniku zarażenia zdrowego oka bakterią podczas zabiegu oka, nagle traciła ostrość widzenia w obu oczach. Taki stan rzeczy spowodował stan depresyjny. Była przekonana, że to całkowicie uniemożliwi jej pracę muzyka w orkiestrze Filharmonii Śląskiej, pozbawi środków do życia. Stan depresji się pogarszał i rodzina wraz z nią zdecydowali się na podjęcie leczenia szpitalnego. Zarówno córki jak i przyjaciele oraz mąż żyli w przeświadczeniu o dobrym wpływie na zdrowie psychiczne pani Agnieszki. Aż do 15 lutego 2016 roku. Po południu odwiedziła znajomych przyjaciół, którzy odprowadzili ją około 18 pod bramę szpitala. Około 19 pani Agnieszka opuściła szpital, przez nikogo nie zatrzymywana. Nagranie monitoringu z tego dnia wskazuje, że opuściła budynek oddziału zdecydowanym krokiem i poszła w kierunku pobliskiego przystanku tramwajowego. Mimo intensywnych poszukiwań w okolicy, nie natrafiono na żaden ślad pobytu pani Agnieszki. Została znaleziona niedaleko od miejsca z którego wyszła. Nie żyje.

Dariusz  GAŁĄZKIEWICZ

Dariusz GAŁĄZKIEWICZ sprawa wyjaśniona
nie żyje.

Bogusław CZARNOBIL

Bogusław CZARNOBIL sprawa wyjaśniona
nie żyje
Boguś, jak nazywa go rodzeństwo oraz koledzy, mieszkał na stancji w Augustowie. Pracował i jako że był mechanikiem, w sposób szczególny pielęgnował swój ulubiony samochód. Kiedy 9 stycznia (sobota) przyjechali do niego koledzy z rodzinnej miejscowości, zdecydowali by pójść potańczyć. Boguś bardzo zapalił się do tego pomysłu. Wybrali dyskotekę na bulwarze augustowskim o nazwie „Karmelek”. Po jakimś czasie koledzy stwierdzili, że miejsce to nie najlepsze, ze względu na wiek większości osób przebywających w tym lokalu. Boguś namówił kolegów na wizytę w barze, a ponieważ spotkał innych kolegów, postanowił do nich dosiąść. Dwaj koledzy, którzy z nim przyszli do tego lokalu zamierzali wracać do zajmowanego przez Bogusia mieszkania, on wyraził zgodę a sam pozostał w lokalu. Jak twierdzi barman, nowi koledzy gdzieś koło północy pobili się z naszym zaginionym. Wrócił i usiadł na kanapie. Zasnął i po przebudzeniu barman wyprowadził go na zewnątrz. Było już po drugiej w nocy. Barman twierdzi, że widział, jak Boguś wszedł na schodki prowadzące na most nad kanałem ale nie wie co się dalej działo. Zapisu monitoringu brak, ponieważ wszystkie okoliczne kamery są odłączone od systemu monitorowania. Siostry są przekonane, że bratu ktoś zrobił krzywdę. Mimo poszukiwań, także okolicznego kanału, nie natrafiono na zaginionego.

Łukasz BIELEC

Łukasz BIELEC sprawa wyjaśniona
nie żyje
Łukasz BIELEC (25) zaginął 9 grudnia 2015 roku na terenie Warszawy. W listopadzie 2015 roku przeniósł się z Pionek do podwarszawskiego Piaseczna . Znalazł pracę w Warszawie. Kończył kurs, który dawał mu stałe zatrudnienie. 9 grudnia miał kurs zakończyć. Nie pojawił się na ostatnich zajęciach, a o godzinie 11 wyłączył telefon i do dzisiaj rodzina nie ma z nim żadnego kontaktu. Nie wiadomo gdzie jest i dlaczego nie kontaktuje się z ukochanymi siostrami.

Barbara IDZIK

Barbara IDZIK sprawa wyjaśniona
nie żyje
Pani Barbara od kilku lat była na emeryturze. Wspólnie z mężem, emerytowanym górnikiem, zajmowali się wnukami, coraz częściej sobą, głównie z powodu postępującej demencji. Ogromny wpływ na stan zdrowia p. Barbary miała zdiagnozowana cukrzyca. Z zaleceń lekarza wynikało, że kobieta powinna dużo spacerować. Dlatego mąż wychodził z nią bardzo często na spacery. Poza cukrzycą, kobieta nie przestawała palić prawie dwóch paczek papierosów dziennie. Pogarszał jej się stan zdrowia. W ostatnich miesiącach przed zaginięciem, najbliżsi zauważyli poważne problemy z jej bieżącą pamięcią. Dochodziło do tego że nie potrafiła otworzyć drzwi wejściowych budynku, bo zapomniała kod do domofonu. Nie potrafiła powiedzieć nazwy ulicy przy której mieszkała ani też wskazać piętra i numeru mieszkania. W dniu zaginięcia, kiedy mąż był zajęty sprzątaniem i gotowaniem obiadu, pani Barbara około 9:30 wyszła na spacer. Mąż prosił ją by pozostała w domu i obiecywał wspólne wyjście razem na spacer. Kiedy nie powróciła do domu wczesnym popołudniem, mąż zaczął samodzielne poszukiwania, następnie zgłosił zaginięcie na policji. Do dzisiaj nie wiadomo co się z nią stało. Nie miała ze sobą dokumentów ani telefonu. jej ciało zostało znalezione w Czeladzi.

LaStrada euromedia Itaka TVP Regionalna